Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sheri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sheri. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 marca 2021

SHERI

Hej!

Bohaterką dzisiejszego posta jest  barbie Fairy Godmother - Matka Chrzestna, w której postać wcieliła się Helena Bohnam-Carter  w adaptacji filmu "Cinderella"  z 2015 roku. Moja lalka dostała na imię SHERI. Ma bardzo ciekawą, dość ostrą urodę a kontrast między ciemną barwą oczu a jasnymi włosami to coś, co wyjątkowo lubię.

Do sesji zdjęła swą oryginalną, przepiękną, bogatą, mieniącą się suknię oraz skrzydła wróżki a założyła skromną prostą sukienkę z golfem w koralowym kolorze oraz ciemniejsze malinowe botki. Oczywiście musiała mieć zmienione ciałko, bo oryginalne, nie dość że sztywne, nie dosyć, że zastygłe w pozie z wygiętymi rękoma, to jeszcze z dziurami na plecach na skrzydła i na ... kryzę od sukni. Dostała ciałko pożyczone od którejś innej panny, w miarę artykułowane ale nie mtm. Fryzury nie zmieniałam, zmyłam tylko tony lakieru z włosów, jakimi nazbyt szczodrze ją obdarzono. Pozuje na tle pociągniętej na różowo drewnianej toaletki z krzesłem, którą planuję przemalować na biało. Podoba mi się jej prosty fason bez ozdób i rzecz jasna to, że nie jest plastikowa ani kiczowato-dzieciowa (if you know what I mean ;p )! I tylko szkoda, że lusterka nie są prawdziwe.

 Zapraszam. Oto SHERI :)



 














A w ZAKĄTKU kontynuacja cyklu pt: piosenka i jej najlepsze covery :)

 I dzisiaj będzie to "No Time to Die" Billie Eilish. Bardzo mi się podoba, po prostu. Najpierw wielce przyjemny oryginał.


Potem covery w metalu-ostrzegam, są soczyste, ale uważam, że to bardzo tej piosence pasuje, zwłaszcza tej jak się wyrażę  "warstwie emocjonalnej", którą właśnie uwypuklają ciężkie brzmienia i chrapliwe wokale.


Po Violet Orlandi wersja ekstremalnie ostra, która i mnie wydawała się z początku "przedobrzona" ale po drugim i kolejnym wysłuchaniu zmieniłam zdanie i obecnie nie wiem, czy nie jest to moje ulubione wykonanie:) "Our Last Night"- i jest to totalne darcie mordy. Uzasadnione.


A kto nie lubi heavy metalu być może doceni wersję akustyczną, piękna klasyka, wersja wzruszająca, na orkiestrę :) Ja lubię skrajności, jak widać i słychać ;D


Ale dzięki temu jak odmiennie może brzmieć ten sam utwór, jak inaczej można go odebrać ! 

 Pozdrawiam,

 Selinka :)