Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 kwietnia 2021

PANOWIE NAD WISŁĄ

 Ahoj!

Dawno nie było tutaj sesji plenerowej, ostatnia to jeszcze śnieżna biel i mróz. Zabrałam więc dwóch panów nad Wisłę. Na sesję załapali się: MARTIN i FINLEY. Obaj przyoblekli zestawy ciuszków od Kevinów z kolekcji zimowej, które polecała Olla123 TU.  Rzeczywiście ubranka są bardzo ładne, dobrze uszyte i przede wszystkim - tak jak Ola ujęła - niezwykle "ludzkie". A że gorącej wiosny nie ma, płaszcz i kurtka z kapturem nie raziły o tej porze roku. Tak prawdę mówiąc, to chyba jeden z chłopaków dostał cieplejszy sweter, nie będący elementem setu i zdaje się że to FINLEY. Ale, mniejsza o większość.

Zdjęć natrzaskałam krocie, męcząc się przy tym wyjątkowo okrutnie, ale nie będę marudzić i wymieniać wszystkich przeciwności losu; grunt, że je pokonałam, lepiej lub gorzej. I oprócz prześwietlonych niektórych fotek, chyba innych poważnych niedociągnięć aż tak nie widać.

MARTIN na granatowo a FINLEY na czarno.



Ten zwalony pień leżał tuż nad wodą, która wyszła niemal biała pod słońce.



Odrobina wspinaczki :) Trzeba było również taszczyć wszystkie własne kilogramy ;p



 








I solo MARTIN:


 
I sam FINLEY:





 No i widzicie. Jak już się pofatygowałam wraz z moimi czterema literami, tak nafociłam do imentu. Ale wolę tak niż strzelić fotek tyle co kot napłakał. Kotom płakać nie wolno, koty mają się śmiać :D

No to w ZAKĄTKU jakieś męskie granie by się przydało, prawda?

 To wrzucam zespół "Our Last Night", moje wielkie ostatnie odkrycie, które zaowocowało ogromną aprobatą dla tego co i jak robią. A robią świetne covery i tworzą własną muzę. W podobie Linkin Park, więc nie mogłam nie stać się ich fanką :) Dość ostry metal -ostrzegam :) Ale jaki melodyjny i miły dla ucha. Przynajmniej selinkowego. (Cóż BTS i takie tam to zdecydowanie nie moje klimaty....)  Wokaliści to bracia, jeden z nich drze japę czyli robi scream lub growl ale też śpiewa łagodnym głosem, drugi tylko melodyjnie bez wystawiania uszu słuchających na ciężką próbę ;p

Ten ich oryginalny kawałek mnie oczarował jako pierwszy:

              "Same Old War":


                        "Fate"

 

                 "Tongue Tied"

 

I na dziś tylko jeden przykład covera, który ogromnie mi przypadł do gustu, choć ani piosenki ani wykonawcy nie znałam zanim nie usłyszałam tej przeróbki:
 
Masked Wolf - "Astronaut in the Ocean" - cover
 
No to pa!

Pozdrawiam,

 Selinka :)


 

niedziela, 25 października 2020

LALKA-CHŁOP !!!

 Ahoj !

Postanowiłam sobie dziś uczynić wpis o męskiej lalce.

 A co, nie wolno ? I to o całym moim -niezbyt licznym-stadku Kenowym, albowiem nie udało mi się jak dotychczas uzbierać więcej plastikowych faciów. 

Zbyt wybredna jestem. Nie toleruję plastikowych hełmów w miejsce "żywych" włosów, nie lubię "chłoptasiów-słitasiów" o nieokreślonej, ni to siakiej, ni to nijakiej przynależności płciowej, boysbandowi BTSi nie wpisują się w moją stylistykę, odlotowi BMRowcy bez daleko idących przeróbek z repaintem na czele zachwycają mnie wyłącznie zginalnością ciała, sztywniacy i chudziny nie haczą o me oko, starsze wypusty nie porywają mnie ani-ani. Trudna sprawa. Czasem jednak trzeba się odrobinę ugiąć, więc takie czy inne niekonsekwencje spowodowały, że barbiowych lalków , lepszych i gorszych we własnym mniemaniu,wykluło się u mnie ośmiu. Dłuuuuugo, dłuuuuugo nic, a potem się posypali.

Czas ich zaprezentować. Okazało się, że nie bardzo potrafię nadawać im męskie niewymuszone i jako-tako atrakcyjne pozy. Ale zgońmy to na ich brak doświadczenia w pozowaniu ;p Zbioróweczki, proszę bardzo :


 I pojedynczo. Pierwszy lalek, który złamał mój kenowy opór, w pełni artykułowany, fotogeniczny i sympatyczny, choć odrobinę ciut zbyt gładki- MARTIN:




Podobny, również blondyn, ale o grzywce "na czoło", nie "z czoła", niech będzie, że bliźniak MARTINA, sztywny w nogach MELVIN.




Platynowy blondyn OOAK , o rerootowanych włosach (w babskim kolorze, ale ciekawie się mienią), które z długich do połowy pleców przycięłam po męsku - ALLAN.





KEN Owen z Jurassic Park - mój najprzystojniejszy lalkowy facet, z największym testosteronem :) Imię docelowe: DARREN.





Lalek, z którym mam problem, bo nie jestem pewna, czy chcę go mieć. Znowu blondyn. Włosy do przycięcia, bo te dłuższe z dołu z tyłu są irytujące. Ciałko-pajacyk z widocznymi "śrubami" w łokciach i wielkimi jak u drwala dłońmi, które za wszelką cenę starałam się schować na zdjęciach ;/ Imienia jeszcze nie wybrałam, może to nastąpi, gdy po przeróbkach delikwent mnie do siebie ostatecznie przekona.





Bardzo lubiany przeze mnie szatyn, w pełni artykułowany. Imię : ARTEK.





Pan sztywny i opalony, z niedawnego wypustu fashionistas o numerze 138.Podejrzewam, że w sam raz by dla niego było ciało mtm zielonowłosego facia BMR... Po podcięciu włosów i przebraniu w ubranko, które spowodowało konieczność zakupu innego lalka wyłącznie dla tego ciucha. Przypomina mi ogromnie mojego wieloletniego ulubionego ucznia, więc niechaj mu będzie BARTEK ;0)






Na koniec lalek, który mi się nie bardzo podoba. Najbardziej atrakcyjną rzeczą w jego wizerunku są czarne włosy ;D Wierzcie, lub nie - oświeciło mnie w tym momencie! Ależ on mi przypomina Ronniego O'Sullivana, mistrza gry w snookera (sport mógłby dla mnie nie istnieć z wyjątkiem jednego jedynego uwielbianego snookera !!! ). A więc klamka zapadła i facet zostaje nazwany RONNIE :D




Może niezbyt podobny, ale obaj ładni inaczej i coś mają wspólnego w twarzy :)


                              zdjęcie z internetu: Ronnie O'Sullivan

Ufff, namęczyłam się. Chciałam, by sceneria tej sesji była prosta. Wprawdzie mam odrobinę ubrań dla kenów, ale myślę, że zaprezentuję je przy okazji indywidualnych sesji-może z dziewczętami :)

A do ZAKĄTKA zapraszam na męskie granie, a jakże by inaczej!!! Takie właśnie głosy lubię !!!!!

 3 Doors Down-"When I'm gone"


Nickelback-"How you remind me"


I polska COMA-"F.T.M.O"


Selinka :)