Tymczasem publikuję fotki z drugiej części mojej ostatniej wyprawy nad Wisłę. Poprzednio wystąpiła Wena a dziś bohaterkami są dwie bardzo podobne do siebie panny, dwie "Gabryśki" czyli barbie Gabriella z High School Musical. Dla rozróżnienia ich nadałam im imiona GABI i ABBY. Obie, identycznie jak dopiero co pokazywane lalki Sharpay z chęcią zamieniły swe oryginalne ciałka nastolatek na dorosłe, mtm. Łącznie mam więc cztery panny z tej serii. I wystarczy!
ABBY to ta z lewej, w czarnym kominie i czapce oraz w czarnych kozakach. GABI ubrała niemal taki sam panterkowy płaszczyk co ABBY a także zrobiony przeze mnie na szydełku biały wełniany komplecik oraz białe kozaki.
W zbliżeniu ABBY prezentuje się następująco:
A GABI (wraz z moim szydełkowym arcydziełem ;p ) tak:
I kilka jeszcze na deser:
W ZAKĄTKU dziś coś nietypowego, na rozweselenie. Nie lubię kabaretów. Z wyjątkiem jednego : "Ani Mru Mru" a i to też nie wszystkie ich skecze zyskują moje uznanie. Jako, że dopiero co był Dzień Dziadka (a przed nim Dzień Babci) skecz ten dedykuję naszym seniorom:D
To też wyjątkowo lubię a i niby na czasie (teoretycznie), bo okres jest studniówkowy.... :
I o smoku i smardzach , hehehh:
Pozdrawiam,
Selinka :)
I zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach :)
Witajcie i chodźcie z nami na spacer! Póki śnieg nie stopniał.
Zabrałam dzisiaj jedną z moich ulubionych barbie nad Wisłę, przy okazji odkrywając nowe malownicze zakątki :) Tytuł posta ma podwójne znaczenie, gdyż po pierwsze lalka ma na imię WENA a po drugie dopadła mnie wena zdjęciowo-pstrykaniowa, której dałam upust w postaci ogromu fotek. Miałam pewne obawy przed dzikami, które podobno są w tych rejonach rozpowszechnione, ale nie zauważyłam na śniegu śladów ich bytności a ponadto spotkałam w tej okolicy spacerującą beztrosko młodą mamę z maluchami (ludzka mama, nie locha z warchlakami ;p ), więc poczułam się bardziej pewnie.
Wracając jednak do lalki - jest to barbie holiday 2016 o nieczęsto spotykanym moldzie Claudette, u mnie na wysokim mtm. Różowe usta mam nadzieję jej kiedyś zmienić na bardziej twarzowy kolor. WENA dostała ode mnie kremowy długi sweter, oliwkowo-zielone jeansy, biały szalik z pomponami, beżową kurtkę oraz kozaczki i opaskę ze skrzydełkami od barbie extra.
W ZAKĄTKU dzisiaj utwór Lindsey Stirling, który był moim jej odkryciem:
Pierwsze ujęcia na śniegu zdobyte! Plan -nie bez przeciwności losu-wykonany. Przeciwko sobie i lalkom miałam tym razem okoliczności pogody w postaci zamieci śnieżnej, która pokrzyżowała mi plany w dniu wczorajszym. Tyle dobrego, że wylukałam sobie wtedy odpowiednie do zdjęć zakątki. Zawzięłam się i dziś ponownie wyruszyłam tym samym szlakiem, a więc wałem wiślanym i nowodworskim nabrzeżem Wisły. Sesja w większości powstała ... na ośnieżonym stole tuż nad wodą. Nie musiałam więc klęczeć w śniegu lecz siedziałam sobie na ławie na przyniesionym w tym celu nieprzemakającym poddupniku. Mijająca mnie rodzinka z dzieckiem/dziećmi (?) skomentowała tylko ze zdziwieniem: "O, pani robi zdjęcia lalkom !" ale na szczęście na tym się skończyło.
W sesji wystąpił MELVIN oraz jego kuzynki bliźniaczki : LASSIE i LINDSEY. Obie dziewczyny to tak naprawdę barbie Sharpay z High School Musical (nie znam, nie oglądałam, za stara jestem ;p), ale różnią się nieco między sobą. Jedna ma spojrzenie w bok. Cechuje je jednak to co szczególnie mi się podoba u blondynek-ciemne oczy i ich wyrazista oprawa. Nie potrafię powiedzieć, która mi się bardziej podoba, dlatego są wciąż w duecie:). Są to dziewczyny nastolatki, u mnie na dorosłych ciałkach a oryginały można zobaczyć i/lub też nabyć tutaj oraz tu.
Zapraszam na sesję :)
LASSIE (skróciłam jej włosy, ale pod czapką rzecz jasna nie widać):
I LINDSEY:
I MELVIN robiący aniołka na śniegu:
I kilka ujęć dziewcząt jeszcze:
Do ZAKĄTKA zapraszam na świetną piosenkę : "Legends never die" League of Legends.