Szukaj na tym blogu

czwartek, 23 lipca 2020

BARBIE ZODIAC

Hej, hej !

Wspomniałam wcześniej, że mam ogromną słabość do lalek barbie o klasycznie szlachetnym moldzie Mackie. Z tego powodu mam ich całkiem sporo w swojej kolekcji. Szczególnie cenię sobie Mackie brunetki i rude, ale przecież ogólnie blondynek u mnie jest stosunkowo mało. 

Dziś skupię się na przedstawicielkach serii Zodiac, reprezentujących znaki zodiaku. Horoskopów nie czytam i nie przywiązuję wagi do tego, czy i jaki wpływ może mieć moment narodzin na osobowość i los człowieka. Same lalki z tej serii są piękne, lecz podobne jedna do drugiej; różnią się kolorem włosów (ach te pasemka !), odcieniem cery i barwą sukni oraz futrzanej etoli. Europejskiej urody panny mają również swoje ciemnoskóre odpowiedniki.

                     Zdjęcie z internetu, zestawienie zbiorcze barbie zodiak
                                         dostępnych w sieci Walmart.

Udało mi się dopaść trzy przedstawicielki tego urokliwego teamu i wydaje mi się, że tą ilością czuję się w pełni zaspokojona  :) Wszystkie trafiły do mnie z drugiej ręki, dwie w oryginalnych ciuszkach, których się pozbyłam (albo i nie do końca?), w każdym razie puchate boa zostały, bo kocham taki lalkowy przepych ;p Każda z tych panien otrzymała ode mnie na wstępie naszej współpracy ciałko model muse, które uważam za idealne dla nich, gdyż smukła główka z długimi zaczesanymi do góry włosami prezentuje się najkorzystniej na iście łabędziej szyi. Inna sprawa jakiej jakości jest rootowanie- a jest ono raczej dramatyczne (czyli oszczędna ilość kosmyków, co zawsze doprowadza mnie do szału, niezależnie od dedykowanej czy modernizowanej fryzury). 

Oto dwie moje panny, w codziennych strojach.
                                  Barbie Zodiac Cancer (na pewno) i Leo (???)
Nazwane przeze mnie SAVIA i AIDA.

Trzecia to barbie Taurus, lecz muszę się ratować tymczasowo zdjęciem wyszukanym przez google grafika zanim ufocę własną pannę. Moja lalka oczywiście identyczna i jak jej poprzedniczki na wątłym ciałku modelki. Dostała na imię RAISA.
                                                   Zdjęcie z internetu.

To tyle i do usłyszenia niebawem :)
 Selinka.

sobota, 18 lipca 2020

MARCEL I SPÓŁKA

Hej Wam !

Dziś post o Marcelku, paolkowym chłopczyku ... zrobionym z dziewczynki (tzn tylko powierzchownie, gdyż za poważne operacje, takie jak lalkowa zmiana płci to ja się nie biorę) ;p

Paolkowi chłopcy istnieją, a owszem, ale nie jest ich zbyt wielu. Jest Luis i Vincent , obaj z moldami Carol.
                                   Oto Vincent w ubranku sportowym. Zdjęcie z internetu.



                              Luis w ubranku marynarskim. Zdjęcie z internetu.

Tegoroczny wypust wzbogacił ich zasób o murzynka z ... błękitnymi oczami (bzdura) oraz "ryżego" łobuziaka z szelmowskim uśmiechem, którego szanowna koleżanka Inka przetegowała w drugą stronę, czyli w dziewczynkę Tolę.

                                     Rudy Chris  (mold Cleo) prezentuje się tak:
                   A powyżej murzynek na tym samym moldzie. Obydwa zdjęcia z internetu.

Pora na mojego Marcela. Produktem wyjściowym została dziewczynka o mahoniowej barwie włosia i z moldem Nora. Na tym moldzie chłopców oryginalnych brak, stąd mój pomysł na własny projekt. Laleczka ma numer 14826 i nie jest w Polsce dostępna.


 Marcel wyszedł mi tak:

Mam wątpliwości, czy nie skrócić jeszcze tej fryzurki, by było bardziej po męsku. Dla tych, którzy boleją nad popsutą lalką, informacja taka, że jest jeszcze u mnie druga dziewczęca wersja tej samej lalki-wycięłam jej grzyweczkę i wymieniałam na brązowe oczka. I nazwałam Marcysia :) .
Kiedyś tam pokażę i Marcyśkę i dziewczynkę Bercię zrobioną z ciemnoskórego chłopca .

Tymczasem przemyśliwam nad zrobieniem sobie chłopczyka z azjatyckim moldem  Liu, bo takowego jeszcze na rynku nie ma :)

Nie podoba mi się tylko, że oryginalni chłopcy są bez rzęs, dlatego mój Marcel nie został ich pozbawiony.
Pozdrawiam Was i do następnego lalkowego :)
Selinka

środa, 15 lipca 2020

KOMPLECIKI DLA PAOLKI

Witajcie !
 Ponieważ wspomniałam, że coś-niecoś tworzę dla paolek (wyłącznie dla nich jak dotąd), wypadałoby pokazać choć mały skrawek moich uszytków.

Dziś po pierwsze komplecik wykonany ze skarpetek, składający się z sukienki, czapki i zakolanówek. Ogromnie podoba mi się ten wesoły skarpetkowy wzór :)



Drugi komplecik to golfik i rajstopki wykonane z bordowych skarpetek oraz spódniczka uszyta z dziewczęcej bluzeczki. Uwielbiam taki głęboki odcień czerwonego wina i kwiatowe motywy. Dodatkowo te kolory współgrają z kolorem włosków laluszki. (Akurat tak się złożyło, że obie paolki dziś prezentowane mają dwubarwne włosy).

Co do samego szycia-szyję wyłącznie ręcznie, choć należę do rodziny pełnej kobiet biegle posługujących się maszyną do szycia. Nie jest to też w żadnym wypadku szycie "na poziomie", ale czysta amatorszczyzna, eksperymentowanie jak u kilkulatki próbującej niewprawnie zmajstrować coś dla lalki. Ale cieszy ! I ciągnie mnie do tego :)

Oczywiście powstała cała mnogość skarpetkowych- i nie tylko- zestawów, które stopniowo będę tu przedstawiać. Posługuję się też-równie mało sprawnie jak igłą-drutami i szydełkiem i z taką samą ochotą dziergam dla lalek. Z lepszym lub gorszym skutkiem ale z identycznym zamiłowaniem :D

Pozdrawiam Was i do następnego spotkania :)
 Selinka

piątek, 10 lipca 2020

SAFINA-KRÓLOWA SELINKOWA

Hejka !
Przedstawiłam Wam dopiero co swój zakres lalkowych zainteresowań a tu największa niekonsekwencja w postaci lalki bardzo dla Selinkowa nietypowej. Tej lalki sama nigdy bym się u siebie nie spodziewała, ta lalka do mnie nie pasowała. Sposób w jaki do mnie trafiła można z czystym sercem nazwać jednym z owych przypadków, kiedy to zwierzę lub przedmiot samo/sam pcha się nam znienacka w ręce, a gdybyśmy celowo go poszukiwali w celu nabycia lub przygarnięcia, zajęłoby to mnóstwo energii i czasu, kosztowało ogrom mozołu. Myślę, że bohaterka tego wpisu trafiła mi się jak przysłowiowej "kurzej ślepie" ziarno ;p . 

Patrząc na to, co się ze mną stało za jej przyczyną, myślę, że moje styki w umyśle dostały w ułamku sekundy potężnego kopa i zaszła w całym organizmie jakaś skomplikowana reakcja chemiczna, podobna do zakochania :D . Dość powiedzieć, że od myśli o tej lalce nie udało mi się uwolnić, poległam też w kwestii przetłumaczenia sobie, że to nie moja estetyka, że na cholerę mi taka dziwna lalka, że co ja z nią będę robić... Zostałam przez nią spacyfikowana. Bomba biologiczna (???) została zrzucona a jej skutek mógł być tylko jeden.

Jak wiecie lub nie wiecie, podziwiam realizm, w każdej dziedzinie, od kierunku w malarstwie po ... właśnie lalki. Tymczasem rzeczona panna ma proporcje zniekształcone, zbliżona jest do przerośniętego patyczaka z dłońmi jak u drwala, cienkie to jak kościotrup, wąskie jak rączka od parasola; spokojnie mogłaby mi służyć jako tyczka do podparcia fasoli - gdybym  tą wdzięczną roślinę motylkową uprawiała :) Ale nie, nie mam nawet balkonowych pomidorów, więc nie sprawdzę jej użyteczności pod tym względem ;/ . Dodatkowo mrocznych lalek i wszelakich mrocznych klimatów nie trawię a rodowód tej lalki jest "ciemnawy", wystarczy spojrzeć na jej przydomek : "Ghastly", czyli "upiorny". Na szczęście ten egzemplarz ma jedynie odrobinę szaleństwa w spojrzeniu, jest to najłagodniejsza wersja o subtelnym makijażu i raczej anielskiej naturze (w co niezłomnie/naiwnie wierzę).  

Na korzyść tej panny przemawia dodatkowo jej wszechstronność, ponieważ doskonale wpisuje się zarówno w klimaty epokowe, jest stworzona do noszenia obszernych strojów wiktoriańskich a jednocześnie całkiem swojska z niej "dzioucha", robi wrażenie współczesnej dziewczyny swobodnie czującej się na wybiegu modelek prezentujących najnowszą modę albo panienki paradującej niedbale w jeansach i koszuli.

 Ale dosyć mielenia ozorem, trzeba lalkę przedstawić i pokazać, skoro już jej obecność została drobiazgowo usprawiedliwiona :) .

Oto panna Evangeline Ghastly Dreamstate. Wymyśliłam dla niej imię SAFINA, gdyż kojarzy mi się ono z delikatnością i subtelnością. Otrzymała też z marszu, jeszcze zaocznie, tytuł Królowej Selinkowa. I deklarację mojej dozgonnej miłości, hahah :) .
 Ponieważ przybyła naga, odziałam ją naprędce w ciuszki dzieciuchowe capnięte lalkom paola reina. Z sukienki zrobiła się tunika a getry dopełniły reszty.


             Tu z lalczyną paolkową halką zamotaną naprędce na głowie-ach ten kolor !!!

Dodam jeszcze, że lalki Evangeliny Ghastly znałam wcześniej - jedynie wirtualnie, obserwując namiętnie poczynania krawieckie Kamelii  i nawet zostałam Matką Chrzestną Jej najpiękniejszej nadając jej imię Meluzyna. Stroje dla wiotkich Evangelin, jak i same modelki zachwycają TUTAJ.
Wiem jeszcze o lalce Zurineczki, którą wraz z kreacją można podziwiać TUTAJ. Prośba moja jest taka: jeśli wiecie o kolekcjonerach z Polski i nie-Polski, posiadających takie lalki, proszę o info - chętnie pooglądam zdjęcia na cudzych blogach :)

Pozdrawiam Was serdecznie do następnego razu :)
Selinka

środa, 8 lipca 2020

BARBIE FASHIONISTAS 144

Witajcie znowu !

Bohaterką niniejszego wpisu jest barbie o długich czarnych cieniutkich warkoczykach.
Pojawiła się u mnie, gdyż jak pamiętacie, ciemnoskóre barbie miały mnie kompletnie nie interesować...
Jest to świeża linia lalek z tego roku, jeszcze jej u nikogo na blogu nie zaobserwowałam, być może Was też drażni jej różowy kolor szminki, na który ja osobiście u ciemnoskórych lalek mam uczulenie. Do warkoczyków - odwrotnie - mam słabość ogromną, do uśmiechniętych pogodnych buziek nie mniejszą, więc musiałam się na nią skusić. Uznałam tylko, że kiedyś tam, jak będzie okazja, kolor ust trzeba jej będzie zmienić. 

Tymczasem od samego początku wiedziałam, że u mnie musi dziewczyna schudnąć w rekordowym tempie i porządnie się przy tym rozruszać. Ponieważ panna okazała się niestety leniwa co do uprawiania jakiegokolwiek sportu (toćka w toćkę jak jej świeżo upieczona właścicielka), a jednocześnie cwana i przebiegła-ani się obejrzałam, jak bezczelnie porwała  zajęte przez inną lalkę ciałko mtm o jednym z najtrudniej dostępnych odcieni skóry, czyli od Ashy yellow top. 

Dostała na imię KESHIA, zamieniła (za moimi plecami ) te swoje nieszczęsne, ohydne ubranka, w jakie Ojciec Mattel ją odział na ciuchy jakiejś nowej koleżanki. Wskoczyła zadowolona na różowy fotelik z Flying Tiger, zaczęła przyjmować rozmaite pozy i kazała się focić.... Ha, no i cóż było robić.....
                                   Było tak oryginalnie-zdjęcie z internetu.

 A teraz jest tak:


Very sorry za ilość zdjęć, no cóż, modelka naciskała na mnie, żeby aż tyle koniecznie załączyć... Apodyktyczna bestyjka !
Pozdrawia Was Selinka :) (A się zrymowało się ;p )

poniedziałek, 6 lipca 2020

ELEGANCKIE SUKNIE

Witajcie !

Dzisiaj moje barbie zaprezentują się w eleganckich sukniach. Przeważnie preferuję styl swobodny, casual, jednak nic tak nie zdobi kobiety-choćby i plastikowej-jak wytworna kreacja na specjalną okazję :)

Czerwonowłosa fashionistas 33 w czerwonej walentynkowej sukni z Kameliowej Pracowni.


Platynowowłosa Mackie z serii Beyond Pink, również w sukni od Kamelii :)
A następnie w bordowej- produkcji Mattela. 


 XENIA, lalka barbie fashion fever o nieziemskich pasemkach (stąd imię jak u mojej srebrnej kotki ;p ) - w bogatej kreacji autorstwa barbie_fashion (nick na allegro).




Barbie Message Girls w sukience Giselle, od tej samej, co powyżej krawcowej.

Barbie inżynier (ZOE) w sukience...nie pamiętam czyjej...

Wyjątkowo ciekawa, o dwukolorowych włosach, barbie fashionistas o numerze FFF60,  w sukni barbie Holiday 2017-HEIDI.

To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie.
 Selinka.

czwartek, 2 lipca 2020

PAOLKOWE LOVE

Hej Wam !

Przechodzę od razu do rzeczy, krótko i na temat. Bez paolek żyć się nie da. I tyle w temacie. Z powyższym stwierdzeniem nie da się polemizować ;0) Przynajmniej w moim przypadku. Od 2019 r. do chwili obecnej i niechaj tak zostanie. Amen.

Odkąd wzięło mnie na barbie, definiowałam siebie jako dorosłą kolekcjonerkę, mówiłam : "ja barbiowa jestem". Barbie wydawały mi się odpowiednie dla dorosłych, zwłaszcza wypusty adresowane nie do najmłodszych. Kompletowanie fajnych zestawów ubranek, robienie mini pokazów mody, ustawianie lalek w naturalnych, ludzkich pozach, tworzenie ciekawych sesji, było i jest dla mnie sednem owego hobby. Brzmi dorośle i pozwalało mi się czuć w miarę komfortowo. 

Ale jak wytłumaczyć swoje zainteresowanie zbieraniem lalek .... dla dzieci i to lalek o wyglądzie małej dziewczynki? Przecież lalki "dzieciuchowate" nie są dla mnie, to poważne barbie, czyli młode panny, kobiety o sylwetce wiotkiej modelki, to to co lubię. 
Otóż  życie weryfikuje nasze wstępne założenia! Wprawdzie lalki Paola Reina w pierwszym rzędzie są dla małolatów, jednak zyskały spore grono wielbicieli w gronie dojrzałych kolekcjonerów, którzy przekształcają je na OOAKi, przenoszą na ruchome ciałka (np. jolinkowe), szyją i dziergają dla nich i również tworzą piękne sesje zdjęciowe. Czuję się więc usprawiedliwiona ;D

Przy okazji podpinam linka do rosyjskojęzycznego kanału na youtube, poświęconemu dzierganiu dla paolek. Gdyby ktoś go jeszcze nie znał :) TUTAJ. Z przyjemnością łapię się na tym, że rozumiem niemal każde słowo, a przecież kiedyś nie uczono mnie w szkole komunikatywnego języka a głównie gramatyki i życiorysów Tołstoja czy Puszkina ;p

Ano, dobrze.
Czas na zdjęcia. 
 Moja pierworodna i to OOAK, malowana przez p. Izabelę Sim. Stąd i imię-SIMA.


 Nagle, ni stąd, ni zowąd, zrobiły się ich trzy: KINIA, SIMA i IGA.

 
DASHA o orzechowych, cudnych oczach i miodowych włosach.


 
MALIKA z (prze)kombinowanymi przeze mnie oczkami.


                        Platynowa blondyneczka ISIA.


     Czarnowłosa, ciemnooka, grzyweczkowa KARINA.


Warkoczykowa słodka NELCIA. (Te ordynarne gumki udało mi się potem zastąpić niewidocznymi).


I na koniec zjawiskowa, najpiękniejsza, ulubiona :
SHARMI ( SHARMINA)- no czyż nie jest "charming" ?

I to wszystkie na dzisiaj. 

Głosujemy na ulubioną ??? 

Pozdrawiam serdecznie, 
Selinka.